Dwa wpisy jednego dnia?? Czemu nie... ;)

Troszkę oprzytomniałam, przeleżałam cały dzień w łóżku, troszkę się zdrzemnęłam i muszę przyznać, ze chyba wyszło mi to na dobre. Zdecydowanie czuję się lepiej jak podczas pisania poprzedniego postu...i palce mi sprawnie i poprawnie funkcjonują ;)
Słucham sobie klasyki, nie wiem czemu ostatnio strasznie polubiłam, nie żebym nie lubiła. Załączałam sobie tylko płytę od czasu do czasu...teraz słucham niemal na okrągło Programu 2 Polskiego Radia...a tam klasyki ponad wszystko (więc  już chyba wiadomo o jakiej nucie pomyślę by tu dzisiaj dodać )

Zatęskniłam przez chwilę do moich zdjęć...Kiedyś bardzo lubiłam obrabiać swoje zdjęcia tak, by wyglądały na obraz...bardzo to lubiłam...Jakiś czas temu  przestało mnie to cieszyć...jednak coś w tym jest, że człowiek się zmienia...któregoś dnia coś umiera, rodzi się coś innego i nawet jeśli czasem zapragniemy powrotu to jest to już niemożliwe bo drzwi przez które przechodzimy zostają zamknięte...a my musimy iść dalej, najlepiej nie patrząc wstecz...tylko przed siebie...chyba troszkę filozoficznie mi tu wyszło, ale właśnie tak chyba jest nie tylko z tą moją fotografią, tak właśnie jest w życiu...ciągle stajemy przed jakiś wyborami, ciągle są dylematy, która droga jest lepsza czy ta którą podpowiada serce?? Czy ta o której szepce z ukrycia rozum...
Nielicznym oba te ośrodki wskazują ten sam kierunek, rzadko bo rzadko, ale tak też się zdarza...

Idę zaparzyć sobie h/cherbaty z cytryną...ahhh zawsze miałam dylemat jak się pisze H/CHERBATA...pasują mi obie wersje do czasu aż poznałam prosty na to sposób - ch/herbata bez Cukru - po prostu :D :D :D
...i oprócz pięknej nutki zostawiam też moją najnowszą obróbkę...hmmm...nie podoba mi się słowo obróbka wolę słowo dzieło...więc zostawiam Was z pięknym dziełem, z magiczną nutą w tle...




21:20
Przeglądałam sobie blogi w tym miejscu, pomyślałam sobie a nuż trafię na jakiś fajny, warty zaglądnięcia...i pierwszy, który przykuł moją uwagę to JAZZOWY KĄT...oczywiście, wszystko, co związane z jazzem przykuwa momentalnie moją uwagę, ale w tamtym blogu chwilę później zmroziła mnie wiadomość, że właścicielka blogu już nie żyje...młoda dziewczyna...i taki straszny smutek mnie ogarnął, taki straszny...to takie smutne...

http://jazzowa.blogspot.com/

I któż by pomyślał, że takie pisanie będzie kiedyś taką namiastką nas...bo ktoś taki, był i pisał...i robił zdjęcia...i słuchał muzyki, ktoś taki był, żył...ale już go nie ma...pozostaje jedynie słów kilka i ktoś obcy może przez kilka sekund o nas pomyśli...

Komentarze